Logowanie
| Jak rozmawiać? |
|
|
|
Jak rozmawiać? „Nie pyskuj!” – co zrobić by nastolatek tego nie robił … Nasze dzieci mają 13 – 15 lat. Chcą być niezależne, prowokują zachowaniem i ubiorem. Dorastają… i sprawdzają granice swojej wolności. Złoszczą się, gdy rodzice kontrolują dokąd i z kim wychodzą. Jest to trudny czas i dla dziecka i dla rodzica. Co robić, by porozumieć się z dorastającym synem czy córką? Rodzice skarżą się, że dzieci nie spełniają ich próśb i nie wypełniają swoich obowiązków związanych z pomocą w domu. „Dawniej nie musiałam niczego powtarzać dwa razy, teraz syn udaje, że nie słyszy lub odpowiada – zaraz, zdążę…” - żalą się mamy. Coraz częściej dochodzi do spięć. Już niemałe dziecko, ale jeszcze nie dorosły, reaguje w charakterystyczny dla nastolatków sposób, tzn. bardzo dobrze zna swoje prawa, gorzej natomiast ze znajomością obowiązków. Twój syn czy córka walczą o więcej swobody. Buntują się przeciw zasadom i ograniczeniom, które wcześniej akceptowali. Zaczynają stosować bierny opór wobec rodzicielskich poleceń oraz negować wszelkie propozycje. Jest to ich sposób walki z dorosłymi. Rodziców proszę, aby przypomnieli sobie, jacy oni byli w ich wieku, co wtedy czuli i jak się zachowywali w stosunku do dorosłych. Młodzież natomiast jest zdziwiona, gdy im pokazuję, że takimi zachowaniami „cofają się” w swoim rozwoju, bo drugi raz w życiu przeżywają okres negacji. Pierwszy raz ma to miejsce w wieku 2 do 5, 6 lat. Polega to na tym, że na wszystkie propozycje starszych nawet, gdy nie skończą oni zdania dziecko odpowiada – NIE! Teraz ten proces się powtarza. Jak sobie z tym poradzić, tak by żyło się łatwiej obu stronom? Staram się rodziców nakłaniać do opanowania i zachowania spokoju. Proponuję negocjacje z dorastającą pociechą – tzw. rozmowy przy „okrągłym stole”. Zamiast upierać się przy swoim, wspólnie ustalcie zasady postępowania. Dziecko w tym wieku powinno mieć swoje przywileje. Gdy nastolatek złamie zasady, najlepszą karą dla niego będzie pozbawienie go przywilejów. Pamiętajmy również, że osiągniemy porozumienie, gdy będziemy odnosić się do siebie z szacunkiem, gdy każda ze stron trochę ustąpi, np.: „Nie będę robiła problemu z porządku w twoim pokoju, ale w łazience sprzątaj po sobie”. Im mniej kategorycznych poleceń, nakazów, a więcej informacji, czego oczekujemy i próśb, tym lepszy efekt komunikacji z naszymi pociechami. Zamiast: „Masz wyrzucać śmieci i co wieczór wyprowadzać psa” lepiej powiedzieć: „Musimy się podzielić obowiązkami, bo jest mi ciężko i nie daję sobie rady ze wszystkim. Co proponujesz?” To często wystarczy, by nastolatek sam podzielił obowiązki domowe i poczuł się odpowiedzialny za psa, o którego wcześniej tak usilnie prosił. Ustalając zasady wyjaśniajcie dzieciom, dlaczego to robicie oraz podkreślcie, że obowiązują one wszystkich członków rodziny, np.:” Każdy wychodząc z domu musi mówić innym, o której godzinie wróci i gdzie w razie, czego można go znaleźć. To ze względów bezpieczeństwa. Podobnie jak w schroniskach górskich, turyści pozostawiają informacje, na który szlak się wybierają. Co o tym sądzisz?” Rozmowa wyjaśniająca zakończona takim pytaniem, przeważnie zniechęci dziecko do bezmyślnego protestu. Zwróćcie też uwagę na ton, jakim zwracacie się do nastolatka. Rodzić jest wzorem dla dziecka. Mówimy do dzieci: „ Nie pyskuj!”, „ Nie podnoś głosu!”, „Dotrzymuj słowa.” A tu nic. Jakbyście rzucali grochem o ścianę. Naprawdę jesteście tym Państwo zdziwieni? Przecież sami nie potraficie trzymać nerwów na wodzy, gdy rozmawiacie ze sobą. Wymagacie dotrzymywania obietnic. Ale czy wy zawsze ich dotrzymywaliście? Jaki z tego wniosek? Kiedy między tym, co dziecko słyszy, a tym co widzi, nie ma żadnego związku, słowa tracą moc. Zatem bądźcie dobrym przykładem dla swoich dzieci, które są świetnymi obserwatorami. Rodzice dorastających dzieci słyszą: ”To moje zdanie, mam prawo je wyrażać”. Tak to prawda. Tylko rodzicom trudno jest uznać to prawo, bo poglądy nastolatka są radykalne i wypowiadane w sposób często prowokujący dorosłych. Nie ma żadnych odcieni szarości. Rzeczywistość jest postrzegana w dwóch kolorach – czarnym i białym. Dlaczego tak się zachowują młodzi ludzie? Otóż jest to naturalny proces doroślenia i określania swojej tożsamości. Atak na wszystko, co jest związane z dorosłymi to naturalny, mimo że przykry sposób kształtowania własnych poglądów i postaw. Rodzicom doradzam, by nie odnosili tego do siebie. Młody człowiek „testuje” swoją siłę perswazji i przebicia. Nastolatek stosując tzw. „przepychanki słowne” ćwiczy siłę charakteru – stanowczość oraz umiejętność obrony swoich przekonań. Uczmy go jednak, że każdy ma prawo do wypowiadania swojego zdania, ale w taki sposób by celowo nie ranić innych. Tak traktuj innych, jak sam chciałbyś być potraktowany – złota zasada szanowania innych i siebie, a którą starałam się wpoić swoim dzieciom i młodzieży. Może się zdarzyć, że młody człowiek widząc wasze niepowodzenia np. małżeńskie, zrani was boleśnie: „Nie wierzę w miłość i małżeństwo, widząc jak ciągle kłócicie się ze sobą”. Nie obrażajcie się i nie reagujcie złością w takich chwilach. Wasze dziecko nie chce zrobić wam przykrości, ale sygnalizuje, że wy jako rodzice też nie jesteście idealni, a tyle wymagacie od niego. Szacunek młodego człowieka zdobędziecie, gdy uczciwie przyznacie mu rację: „To prawda i jest to złe dla nas. Ale nie potrafimy zmienić pewnych sytuacji”. Przyznanie się do własnych słabości nie czyni z nas rodziców - ideałów, z którymi młody człowiek nie jest w stanie skonfrontować się. Przyznając się do własnych słabości, sygnalizujemy młodym ludziom, że traktujemy ich z szacunkiem i jak partnerów, którym należy się szczerość. Znana prezenterka TVP – Anna Popek w jednym z wywiadów powiedziała: „Z dziećmi trzeba rozmawiać!” i dalej: „Trzeba na pewno rozmawiać i mówić o uczuciach, na przykład, że przykro jest rodzicowi, kiedy dziecko zachowuje się w taki sposób, że nie wiadomo o co chodzi… Dziecko powinno wychowywać się we współpracy z rodzicem. Ono musi wiedzieć, co jest dobre a co złe.” Kiedy nasze dzieci są smutne lub złoszczą się według nas bez przyczyny, warto im poświęcić więcej czasu, przytulić, zaproponować rozmowę. Jednak nie wypytujmy, tylko poczekajmy na inicjatywę z ich strony. Prócz typowych pytań: „Jak w szkole? Czy „Co było na lekcjach?” Proponuję: „Widzę, że jesteś smutna, chcesz o tym porozmawiać? lub „ Nie wiem dlaczego się złościsz? Może pogadamy o tym?” Nawet, gdy młody człowiek nie chce o tym mówić, dobrze jest go przytulić i powiedzieć: „Kocham cię”. On wciąż tego potrzebuje, mimo że nie okazuje rodzicom takiej potrzeby. To, co dziecko otrzyma od nas, tym podzieli się z innymi. Szacunku można się nauczyć, miłości nie. Małgorzata Dorosz |






